mrUwka okiem

Wpisy

Zawiesili WC w Trójce, zawiesili w TVP - komentarz nt. wolności mediów

30 maja 2009

Komentarz może być tylko jeden: wolne media w Polsce to kpina, a prawo, wg niejakiej Magdy Jethon, jest po to by je naginać/łamać bo „ja uważam, że możemy go traktować jako pracownika radia”. To że „Trójka” WC nie zatrudniała, więc przepisy wewnętrzne dotyczyć go nie mogły, jest dla pani Magdy i jej podobnych niestotne.

Tu liczy się tylko cel - wyeliminować każdego, kto „nam” nie pasuje. Kto by się przejmował środkami… Statystyczny lemming (czyt. obywatel) i tak nic nie spostrzeże. A demokracja to przecież rządy lemmingów.

5 komentarzy

Zlikwidują IPN.

31 marca 2009

Nie mam wątpliwości, że to zrobią. Po wczorajszym programie Tomasza Lisa w TVP straciłem wszelkie nadzieje. Jedna z nielicznych pożytecznych w tym kraju instytucji umrze, bo zbyt wielu nie chce ujawnienia prawdy, a Naród albo daje się prowadzić na postronku, albo sam chce dla siebie „świętego spokoju”. Wystarczy, że redaktor Lis zada parę tendencyjnych i żałośnie przewidywalnych pytań w studiu, były prezydent nazwie swoich przeciwników paranoikami i od razu wiadomo co trzeba zrobić - likwidować.

O co chodzi? W skrócie, niejaki pan Zyzak wydał książkę traktującą o Lechu Wałęsie, w której to źródła historyczne są głównie anonimowe i przekazywane ustnie. Bezpośrednią genezę owa książka posiada w pracy magisterskiej autora, obronionej na Uniwersytecie Jagiellońskim w czerwcu 2008, a wydanej przez wydawnictwo Arcana. Traf chciał, iż krakowski oddział IPN potrzebował od października 2008. roku do kwietnia br. pracownika w charakterze archiwisty (praca przy kserokopiarce) i zatrudnił pana Zyzaka, zdając się na poręczenia jego nauczycieli, nie wiedząc jednak o jego feralnym „dziele”. Lech Wałęsa poczuł się obrażony, poniekąd może i słusznie bo anonimowe pomówienia nikomu miłe nie są, ale miast swe obrażenia skierować w stronę odpowiednią, postanowił co postanowił i zagroził że z Polski wyjedzie jeśli się nie zrobi porządku w IPNie.

Cóż z tego, że IPN nie ma z tym nic wspólnego? Nic, i tak trzeba go zlikwidować! Dlaczego? A na to pytanie z kolei trafnie odpowiada redaktor Ziemkiewicz (znów „Rzepa”1; wybacz drogi czytelniku, ale GW programowo nie czytam).

Jakie to jednak ma znaczenie? Wojciech Sumliński nie pracował w IPN ani minuty, a nie przeszkadza to czołowej publicystce Salonu, Ewie Milewicz, atakować Instytutu i domagać się od niego obcesowo, by przepraszał Waldemara Chrostowskiego, kierowcę księdza Popiełuszki, za oskarżenia, które Sumliński w swojej książce sformułował. Znowu − abstrahując od podejrzeń Sumlińskiego (moim skromnym dość dobrze umotywowanych; a los, jaki spotkał autora, osobiście uważam za przekonujący dowód, iż zgłębiając sprawę śmierci Księdza Jerzego w rzeczy samej dokopał się do prawdy) − co u licha ma piernik do wiatraka? Równie dobrze można by się domagać od Ewy Milewicz, żeby publicznie przepraszała Jarosława Kaczyńskiego za to, co ja napisałem o nim w swojej ostatniej książce.

Bzdury − ale wszyscy wiedzą, o co chodzi. Chodzi o IPN. Nie jest ważne, czy jest „ideologicznie neutralny”, czy nie, nic w ogóle nie jest ważne − dla Salonu IPN jest wrogiem przez sam fakt, że w ogóle istnieje. Przez samą nazwę: instytut PAMIĘCI NARODOWEJ. Dla Salonu wrogiem jest nie tyle Instytut, co właśnie Pamięć Narodowa jako taka. Bo to, co nazywamy Salonem, to emanacja elit, które, generalnie, swą uprzywilejowaną pozycję w społeczeństwie zawdzięczają kolaboracji z peerelem. To marcowi docenci i profesorowie-kapusie, którzy z taką zajadłością rzucili się bronić „godności” zagrożonej przez ustawę lustracyjną, to tłumy mniej lub bardziej umoczonych w socjalizmie i jego świństwach cwaniaczków, którzy w peerelu powklejali się na intratne fuchy, a w III RP uwiesili u samego cycka. A że jest to środowisko wciąż wpływowe, więc Donald Tusk, polityk, niestety, całkowicie pozbawiony właściwości i zainteresowany wyłącznie sukcesem, nie traci żadnej okazji, żeby mu się przypodobać.

Samą książkę Zyzaka trafnie skomentował Piotr Gontarczyk na łamach „Rzeczpospolitej”. Tak, ten sam Piotr Gontarczyk. Poniżej podsumowanie jego komentarza, w razie gdyby komu lenistwo nie pozwalało na lekturę całości.

Ta książka jest jego (Zyzaka - przyp. mruwka) porażką i prawdopodobnie również – w świecie nauki i życiu publicznym – klasycznym harakiri. Ale nie tylko o zmarnowany talent autora tu chodzi. Książka jest zła i szkodliwa także dla polskiej historiografii, bo zwolennikom wolności badań naukowych wyrządza niedźwiedzią przysługę. Ich przeciwnicy wezmą biografię Zyzaka i będą triumfalnie pokazywać, że tu nie o żadną prawdę historyczną chodzi, tylko o dokopanie Wałęsie.

Ja się na taką naukę, jaką zaprezentował Zyzak, zwyczajnie, po ludzku, nie zgadzam. Lech Wałęsa to postać skomplikowana i ciekawa. Jakkolwiek by oceniano jego polityczną biografię, to trzeba zachować rygory naukowe i niezbędną dozę obiektywizmu. Przywódca „Solidarności“, polski noblista i prezydent, a przede wszystkim człowiek, cokolwiek byśmy o nim sądzili, na traktowanie a la Zyzak po prostu nie zasługuje.

Medialną biegunkę opisał już na Joggerze Dandys, więc nie będę powielał treści i poprzestanę jedynie na ronieniu łez nad przesądzonym już losem Instytutu Pamięci Narodowej.

1 „Znów «Rzepa»” bierze się z niedopatrzenia autora, gdyż akapit ten powstał później niż ów w którym cytuje się Piotra Gontarczyka. Podczas końcowej obróbki wpisu, autor postanowił jednak zmienić kolejność akapitów, bo uznał, że tak będzie lepiej dla spójności tekstu.

6 komentarzy

HGW rozdaje pieniądze w Warszawie

18 września 2008

ITI dostało prezent bożonarodzeniowy we wrześniu. Od uroczej p. prezydent Hani. Jedyne 460 mln PLN dostanie ów medialny koncern na zbudowanie swego stadionu. Stadionu, który Warszawie i jej mieszkańcom jest potrzebny mniej więcej tak jak dziura w moście.

Tymczasem… na Szpital Praski brakuje 3,7 mln i Hania jak zawsze uroczo twierdzi, że „nie ma pieniędzy”. O mostach, drogach i kłamstwach (zwanych też „wyborczymi obietnicami”) miłościwie nam w Stolicy panującej nie będę nawet wspominał. Wyszłaby z tego zacna litania, ale te mają niestety to do siebie, że są zawsze zbyt długie. Pozostaje mieć nadzieję, że Warszawiacy zmądrzeją do następnych wyborów.

3 komentarze